Moja Historia
Zachęcamy Państwa do podzielenia się z nami "Waszymi historiami ", jak nowe uzupełnione włosy zmieniły Wasze życie. Najciekawsze listy zostaną nagrodzone wyjątkowymi prezentami kosmetyków.
Dwadzieścia lat temu świat dla mnie się załamał. Po urodzeniu pierwszego dziecka garściami zaczęły mi wypadać włosy. Do tego doszła depresja poporodowa, kłótnie z mężem…
Dzień zaczynałam od liczenia włosów na poduszce. Ograniczałam jednocześnie
ich mycie, bo nie do zniesienia było zbieranie i liczenie włosów w wannie. Zaliczałam kolejne wizyty u lekarzy dermatologów, endokrynologa. Badania hormonalne w normie, podstawowe wyniki również. Dermatolodzy przepisywali kolejne witaminy, wcierki, ale nic nie pomagało. Zaliczyłam Panią Helenę Urbańską
ze Szczecina (co za koszmar to jej leczenie !!!), śmierdzącą kurację lekarza (??) spod Lubania i wiele innych na ten czas wynalazków. Wydane pieniądze, zmarnowany czas, ale przede wszystkim stracone nadzieje.
Trochę z przekory zaszłam w drugą ciążę (licząc tak po cichu, że może burza hormonalna odwróci sytuację), niestety – w wieku 30 lat byłam bez połowy włosów na głowie. Najgorsze jednak było dopiero przede mną. Kiedy wróciłam
do pracy (środowisko głównie kobiet, bo pracuję w szkole) zaczął się dla mnie koszmar. Niekończące się zdziwienia „koleżanek”, uśmieszki uczniów…
Wstydziłam się chodzić do fryzjera, o życiu towarzyskim zupełnie zapomniałam. Siostra namówiła mnie na zakup peruki, ale nigdy jej nie założyłam, bo wyglądałam jakoś tak nienaturalnie, poza tym tak naprawdę bałam się reakcji swoich uczniów. Tak naprawdę, gdyby nie wsparcie mojej rodziny, chyba bym się kompletnie załamała…
Przed przyjazdem do kliniki nie bardzo mogłam sobie wyobrazić na czym polegają „te” metody. Jechałam do Warszawy z dziwnym uczuciem, przede wszystkim lęku, ale i ciekawości, może nadziei…
Od 3 miesięcy, kiedy noszę uzupełnione włosy, jestem nie tylko bardziej atrakcyjną kobietą (tak mówi mój mąż, znajomi), ale przede wszystkim zniknął permanentny stres, jaki towarzyszył mi do tej pory (uczucie wstydu, lęku przed dziwnymi spojrzeniami innych). Decydując się na uzupełnione włosy zmieniłam
też radykalnie kolor i uczesanie (pozbywając się tego koszmarnego koczka),
co też ujęło mi parę lat. Teraz krok po kroku kompletuję też nową, bardziej kobiecą garderobę. Teraz zaczęło mieć to dla mnie znaczenie…
Joanna
Dzień dobry,
Witam cały zespół Kliniki Hairlab i na początku chcę podziękować za przywrócenia mi radości życia.
Mój problem trwał od wczesnych lat szkoły średniej, a będąc już na studiach, zacząłem izolować się, gdyż ubytek włosów, dramatycznie powiększał się.
Mimo, że jestem wysokiego wzrostu, mimo, że rodzina pocieszała mnie, twierdząc że mogę kupić sobie perukę , popadałem w niechęć do świata i ludzi, miałem zaniżoną samoocenę. Nie chodziłem na imprezy, nie spotykałem się z przyjaciółmi
– dopadała mnie depresja. Na piękne dziewczyny, nieśmiało spoglądałem przez szklany ekran. Nie wierzyłem, że mogę kiedyś być szczęśliwy, założyć rodzinę
- żyć jak inni.
Niespełna rok temu, przeglądając prasę, trafiłem na reklamę waszej Kliniki, było tam zdjęcie faceta który przed zabiegiem wyglądał dokładnie jak ja – 10 lat starzej. Na drugim zdjęciu, to już nie był ten sam facet lecz elegancki, szczęśliwy mężczyzna. Wróciła we mnie wiara w to że ja też mogę tak wyglądać,
że jeszcze mogę się podobać, że też mogę być szczęśliwy.
Od razu umówiłem się na konsultację, a już po trzech miesiącach byłem chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie – tak się czułem. Już rodzina nie musiała zapewniać mnie, że jestem przystojny, bo nagle posypały się miłe słowa i gesty, zwłaszcza ze strony płci przeciwnej, pokonałem wreszcie swoją nieśmiałość.
W krótkim czasie zapoznałem piękną dziewczynę, że o takiej wcześniej nawet
nie śmiałem marzyć. Przełamałem się i przyznałem, że mam dołożone włosy,
na co usłyszałem, że dla mojej ukochanej liczy się w mnie ten wewnętrzny człowiek, a nie jak wyglądam. To właśnie dzięki mojej Kasi – bo tak ma na imię moja wybranka , zrozumiałem, że mój problem leży nie we włosach, lecz w psychice. Wiem jednak, że w moim przypadku, nigdy bym nie pozbierał się psychicznie, gdyby mi w tym nie pomogła piękna czupryna, którą otrzymałem w Waszej Klinice.
Pisząc tych kilka słów, chcę wyrazić swoją wdzięczność i na ręce właścicielki Kliniki Hairlab chcę złożyć serdeczne podziękowanie dla całego zespołu, który w sposób profesjonalny, wykonał dzieło sztuki na mojej głowie.
Serdecznie dziękuję !
Krzysztof
07.01.09.
U mojej córeczki zdiagnozowano łysienie plackowate. Rok temu zaczęło się od kilku małych ognisk. Od razu podjęliśmy leczenie, które niestety nie przynosiło żadnych efektów.
Córka miała długie i gęste włosy więc mogliśmy miejsca chorobowe maskować. Niedawno placki w zastraszajacym tempie zaczęły sie rozprzestrzeniać,
co doprowadziło w bardzo krótkim czasie do całkowitej utraty włosów na główce.
Był to niesamowity wstrząs dla niej i dla całej rodziny. Ponieważ cała rodzina
i znajomi byli bardzo zaangażowani w nasz rodzinny dramat, informowali nas
o każdej możliwej kuracji i metodzie, która mogłaby pomóc naszej córce.
I tak trafiliśmy do Kliniki, w której wykonano dla naszej córeczki śliczne uzupełnienie włosów na całą główkę.
Ponieważ musieliśmy czekać na nowe włosy 3 miesiące, postanowiliśmy przez ten okres nie posyłać córki do szkoły,
aby zaoszczędzić jej przykrych komentarzy ze strony rówieśników. Z wypowiedzi rodziców na forum dowiedziałam sie, co przeżywają oni sami i ich chore dzieci, które są okrutnie traktowane i wyśmiewane w szkole, co odbija się bardzo na ich psychice, do tego stopnia, że nie chcą chodzić do szkoły. Nam udało sie córkę przed tym uchronić.
Po dłuższym okresie wróciła do szkoły w nowych włoskach, które są tak piękne
i wyglądają tak naturalnie, że dotąd nikt się nie zorientował. Nie tracimy jednak nadziei i nie przerywamy leczenia z wiarą, że nadejdzie ten szczęśliwy dzień
w naszym życiu, że włosy naszej córki odrosną.
Basia























